A na co komu strategia inwestowania, która zarabia w ciągu roku w najlepszym razie 2 do 4 razy lepiej niż lokata, a w najgorszym zysk wynosi 0%, szczególnie gdy można przecież stosować np. strategię Darwin Defender?
Takich pytań otrzymałem ostatnio wiele. W tym wpisie przedstawiam odpowiedzi na te pytania. Kolejne można zadawać jako komentarz.
Po co tak mało zyskowna strategia?
Można zadać podobne pytanie: “Po co Polacy zainwestowali kilkanaście miliardów złotych w produkty strukturyzowane?”.
Struktury najczęściej nie dawały zarobić, a już tylko nieliczne okazały się lepsze niż lokata.
Po co więc taka podobna do nich strategia?
 |
Aby pokazać, że inwestor nawet bez żadnej wiedzy ekonomicznej może zbudować strukturę na funduszach
I co ważne - uzyskać w większości przypadków zysk lepszy niż struktura. Tych najlepszych struktur faktycznie nie pobije (tylko, że … te najlepsze struktury zarabiające ponad 15% rocznie to naprawdę wyjątki…) |
 |
Dla inwestujących na określony, krótki okres, gdzie najważniejsza jest gwarancja kapitału
Czyli inwestorów, którzy sami przed sobą określili swoje oczekiwania: “Lokata mnie nie zadowala. Chcę za cenę niewielkiego ryzyka, że mój zysk wyniesie zero mieć szansę na zysk 2, może 3 razy lepszy niż lokata” |
 |
Jako bezpieczny sposób inwestowania na rynku funduszy
Nie wszyscy inwestorzy chcą zarabiać jak najwięcej. Czasem ważne jest zabezpieczenie kapitału. Strategia budowy struktury na funduszach daje szansę na zyski 2-3 razy większe niż lokata w dobrych latach. A w tych gorszych zyski na poziomie 1%. |
Pojawił się ostatnio artykuł: “Produkty strukturyzowane - alternatywa dla lokat i funduszy?”. Ja stawiam inne pytanie “Fundusze inwestycyjne - alternatywa dla lokat i produktów strukturyzowanych?”
Ale zysk z takiej strategii może okazać się niewiele większy od lokaty!
Dokładnie tak. Ale taki był cel inwestora, który tę strategię stosuje.
Trudno aby mieć gwarancję wpłaconego kapitału i do tego zyski na poziomie 30% rocznie…
Inwestor zakłada, że najważniejsza jest gwarancja kapitału. Zysk z lokaty uznaje za niewarty uwagi. A ponieważ inwestuje na określony czas (np. na rok - i po roku pieniądze te zamierza na coś przeznaczyć) nie może pozwolić sobie na stratę (nie ma czasu na jej odrabianie…). Z drugiej strony liczy, że w dobrej sytuacji na rynkach, uda się zarobić np. 2x ponad lokatę. A to jest już warte uwagi.
W najgorszym razie “wychodzę na zero”. I to jest podstawa tej strategii.
Strata na części agresywnej może być większa niż ustawiony próg alarmowy!
Strategia zysku 101 mogła wyglądać np. tak.
Część bezpieczna: 8.000 zł. Część agresywna 2.000 zł. Część agresywna zainwestowana w fundusze zagraniczne. Kroczący Stop Loss na 20%.
Przykładowa sytuacja: strata 20% w części agresywnej:
Wycofujemy się z cz. ryzykownej przy stracie 20%. Wynik to 10080 zł. (po opodatkowaniu to 9988 zł) I do końca inwestycji pieniądze mamy na funduszu pieniężnym.
Co się stanie w przypadku, gdy nasz portfel funduszy przekroczy próg straty 20%? Fundusze zostaną sprzedane z opóźnieniem - stąd spadek może być nawet ponad 20%?
 |
Dlatego zamiast Stop Loss stosujemy Kroczący Stop Loss
Czyli jak tylko wartość części agresywnej portfela wzrasta (wprawdzanie codziennie) podnosimy próg alarmowy. Kroczący Stop Loss po prostu podnosi poprzeczkę. Czyli 20% liczymy nie od wartości wpłaty, tylko od najwięjszej “górki” wartości naszego portfela. |
 |
Aby próg straty był równy 20% wpłaconej kwoty trzeba mieć wyjątkowego “pecha”
Stanie się tak tylko w sytuacj, gdy od momentu wpłaty będą tylko spadki - i wartość częśći agresywnej nigdy nie wzrośnie. Może się to zdarzyć. Ale jeżeli już wystąpi to raczej w pierwszej części trwania naszej inwestycji (która powinna być z góry określona - w tym przykładzie na rok). Wtedy przez pozostałą część czasu te pieniądze mamy zainwestowane w funduszu pieniężnym (lokacie). Po to aby jeszcze ten kawałek procenta zarobić. Można też przyjąć inny próg alarmowy dla Kroczącego Stop Loss - na przykład 15% |
 |
Próg może zostać przekroczony więcej niż wynosi wartość progu.
Oczywiście jest możliwe, aby próg alarmowy 20% przekroczył się z wynikiem minus 12,5%, a do momentu sprzedaży wystąpił dalszy sparek, na przykład o kolejne 3% - przy czym historia pokazuje, że takie kilkuprocentowa spadki zdarzają się naprawdę bardzo rzadko. Trzeba by tutaj mieć wyjątkowego pecha. Mozna na wszelki wypadek zmniejszyć próg Kroczącego Stop Loss. |
Fundusze sprzedajemy z opóźnieniem!
Tak. Ale minimalnym. Szczególnie gdy inwestujemy np. w mBanku - tu dyspozycja umorzenia jednostek w większości przypadków wykona się po cenie D+1 (a czasem nawet tego samego dnia - po cenie z zamknięcia giełdy jeżeli zlecenie umorzenia jednostek wykonamy np. przed godziną 7 rano.).
Opóźnienie jest tutaj minimalne. I nie oznacza to, że akurat tego dnia powinien akurat wystąpić kolejny dzień spadków - do tego wysokich.
Pamiętajmy też o tym, że część agresywną monitorujemy za pomocą Kroczącego Stop Loss - czyli aby zaistniała sytuacja “najgorsza z możliwych” nasza inwestycja musiałaby się zacząć na samej górce i od samego początku tracić (wtedy,m po wycofaniu się do f. pieniężnych mamy czas na zarobienie jeszcze jakiegoś procenta, dwóch w takim funduszu do końca tej inwestycji.
Gdy zadziała Kroczący Stop Loss co należy zrobić? Czy nie warto ponownie zastosować tej zasady?
Każdą strategię można modyfikować. Nie ma jednej złotej reguły dla każdego z inwestorów. W przypadku tej strategii takie postępowanie (próba ponownego zainwestowania przy wycofaniu się z części agresywnej przy tych samymch proporcjach częsci agresywnej i bezpiecznej i takiego samego poziomu Kroczącego Stop Loss) byłaby zaprzeczeniem zasady Gwarancji Kapitału.
Zalecam tu po prostu “robić swoje” - czyli powiedzieć sobie wprost: Próbowałem, nie udało się. Realizuję więc cel nadrzędny - gwarancję kapitału (najczęściej jednak niewielki zysk).
Wycofujemy się do funduszy pieniężnych, gdy ceny akcji są niskie (spadki)
W tej i każdej z proponowanych przeze mnie strategii inwestowania w fundusze nie istnieje pojęcie “tanich funduszy”. Jedyny przypadek, gdy warto “kupować tanio” fundusze to sytuacja, w której mamy pewność, że to już jest “dołek”. Tej pewności nie mając - należy inwestować w funduszach pieniężnych.
Szczególnie przy krótkoterminowym inwestowaniu takie podejście byłoby niebezpieczne - jeżeli tylko nasze (lub kogoś innego) prognozy się nie sprawdzą - pogłębiamy stratę i w krótkim okresie nie zdążymy jej prawdopodobnie odrobić - i gwarancji kapitału raczej nie będzie.
Jest to rodzaj powiedzenia stosowany przez inwestorów giełdowych. Moim zdaniem zasady inwestowania, które działają na giełdzie, nie działają na rynku funduszy. I odwrotnie. Kupowanie tanio akcji to dobry pomysł (mogą wzrosnąć o 100% w krótkim czasie). Kupowanie tanio funduszy nie działa jeżeli nie mamy znajomej wróżki.
Co jeżeli po ucieczce do funduszy pieniężnych zaczną się duże wzrosty?
Jeżeli umieliśmy je przewidzieć - należało nie wycofywać się do funduszy pieniężnych 
A w rzeczywistości - nic się nie stało. Inwestor działa według swojego planu. Nadrzędnym celem było zabepieczyć kapitał i mieć szansę na zyski niecow większe niż na lokacie.
Jeżeli od samego początku stosowania tej strategii inwestor nie liczył na zyski ponad 20%, to taka sytuacja (nagłe wzrosty) nie powinna w ogóle zwracać jego uwagi.
Do prób zarabiania jak najwięcej zamiast strategii zysku 101 należałoby wybrać na krótki okres strategię Kroczącego Stop Loss, ale dla całości pieniędzy wpłaconych w fundusze agresywne - licząc się przy tym z możliwością straty na poziomie zbliżonym do progu Kroczącego Stop Loss (dla inwestycji rocznej proponuję próg taki na poziomie 10%). Ale to już inna strategia inwestowania…
Co jeżeli po ucieczce do funduszy pieniężnych zaczną się duże wzrosty, c.d.
Generalnie lubimy porównywać wyniki naszych własnych inwestycji do wyimaginowanych inwestorów, którzy akurat zainwestowali na dołku i hipotetycznie wycofali na górce…
W rzeczywistości rzadko tak się dzieje.
Kto z czytelników bloga, inwestujacych aktywnie uzyskał w roku 2009 stopę zwrotu powyżej 60%? Najlepsze fundusze zarabiały ponad 80%. Tylko mało kto miał szczęście akurat zainwestować w lutym i akurat w te fundusze, które zarobiły najwięcej…
Natomiast często dobre wyniki uzyskały osoby, które zainwestowały na początku 2009 roku w fundusze akcyjne na zasadzie “wpłać i zapomnij”. Ten rok będą miały bardzo udany. Z zyskami nawet ponad 50%. Zachęcone tym “sukcesem”, który jest tak naprawdę wynikiem wyłącznie szczęścia, że akurat tego dnia zdecydowały się zainwestować będą taką strategię kontynuować. I wystarczy aby pojawiły się spadki o 34% aby cały 50% zysk poszedł w niepamięć (pisałem o tym tutaj). Wtedy pojawi się refleksja…
A w strategii nie uwględnia się kosztów!
Tak. Nie uwzględnia się. W podawanych na blogu obliczeniach pojawia się wyłącznie podatek - obliczenia już go uwzględniają.
Dlaczego nie ma nic o kosztach? Ponieważ dla inwestowania na krótki termin (a dla takiego inwestowania jest przeznaczona ta strategia) inwestować należy na platformie np. mBanku - gdzie nie ponosimy żadnych opłat inwestując w fundusze.